Zdrowa Afryka- wyzwanie dla Europy

Jednak pomimo europejskiej koncentracji na finansowych aspektach życia Afryki, posłowie akcentują wagę wsparcia również w innych kwestiach.. Belgijska socjalistka Véronique De Keyser w czasie posiedzenia Komisji Rozwoju dnia 13 lipca br. powiedziała, że trzeba usilnie walczyć o życie ludzkie, a nie opierać się na wyniosłych ideologiach.

Niestety w Afryce zdrowie nie należy do obszarów, o które szczególnie się dba. Przeznacza się na nie jedynie połowę kwoty na edukację. Właściwe rozdzielenie funduszy wciąż jest dużym problemem , ponieważ finansowanie profilaktyki i leczenia chorób takich jak AIDS, gruźlica czy malaria odbywa się kosztem środków alokowanych na cele podstawowej opieki zdrowotnej.

W opinii posłanki De Keyser, będącej niegdyś w Afryce pielęgniarką, często lokalizacja szpitali jest zbyt odległa od potrzebujących a część pracowników nie jest dostatecznie doświadczona w zawodzie. Anna Záborská, słowacka członkini grupy PPE  stwierdziła, że UE powinna organizować programy szkoleniowe. Z kolei liberał Charles Goerens z Luksemburga wyszedł z inicjatywą wprowadzenie tymczasowych wiz dla pracowników służby zdrowia z Afryki.  Dałoby to szansę dla nich na wyjazdy szkoleniowe, gdzie mogliby zdobyć cenne doświadczenie.

W czasie czerwcowej sesji, Parlament potępił niedotrzymane obietnice nt. realizacji  milenijnych celów rozwoju w zakresie opieki zdrowotnej, a przede wszystkim w obszarze zmniejszenia śmiertelności matek. Zgodnie z raportem brytyjskiego socjalisty Michaela Cashmana, UE nie spełniła w całości podjętych zobowiązań w obszarze wydatków na kwotę 20 milionów EUR .

Celem UE jest opracowanie zrównoważonych programów opieki zdrowotnej,umożliwiających powszechny dostęp do leczenia i lekarstw. Brytyjski konserwatysta Nirj Deva stwierdził, że w jego kraju pochodzenia, Sri Lance, wskaźniki śmiertelności zdobyły zachodnie standardy po wprowadzeniu bezpłatnej opieki medycznej. Nadmienił również, że w okresie od 1948 r. do 2010 r. średnia długość życia wzrosła aż o 30 lat.

PE/red.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *