Technologia crowdfundingu

Upowszechniające się w kolejnych fazach rozwojowych internetu tak użyteczne na co dzień narzędzia jak strony www, poczta elektroniczna czy wyszukiwarki niekoniecznie pojawiały się jako projekty komercyjne. Wiele z nich opracowano z osobistej potrzeby twórców chcących sprawić, by internet lepiej działał. Globalna dominacja rynkowa i finansowa takich gigantów jak Google, Facebook czy Apple wbrew pozorom tylko potwierdza tę tezę, bo podobnie jak wiele innych w sektorze technologii informacyjnych firmy te startowały jako przedsięwzięcia bez zaplecza, bazujące na autorskim pomyśle o trudnym do pojęcia dla postronnych modelu biznesowym.

Społeczny potencjał rozwojowy
Od jakiegoś czasu internet przejawia siłę swego potencjału społecznego, pozwalając mobilizować ludzi do wspólnego działania zarówno w sprawach ważnych, jak i błahych. Skoro wsparcie uzyskują nawet najbardziej absurdalne spontaniczne akcje społecznościowe, takie jak przyjście na plac tłumu przebierańców i wspólne odegranie umówionego scenariusza flash moba, to czemu nie umówić się na sfinansowanie czyjegoś fajnego pomysłu?

Fundament dla innowacyjności tworzą technologie informacyjne i internet, zapewniając łatwą komunikację oraz dostęp do informacji i różnorodnych usług. Niezwykle istotnym impulsem rozwojowym stała się mobilność zaoferowana przez operatorów radiokomunikacyjnych sieci komórkowych. Upowszechnienie smartfonów, tabletów, a niedługo zapewne smartwatchów i coraz liczniejszych urządzeń komunikujących się bez udziału człowieka sprawia, że internet jest wszechobecnie użyteczny prawie wszędzie tam, gdzie mieszkają lub pracują ludzie. Mobilny internet pozwala na rozwój nowych koncepcji systemów płatności elektronicznej. Nic zaś dziwnego, że powstanie narzędzi mikropłatności pociąga za sobą nowe pomysły na „mikroinwestowanie”, „mikrofinansowanie”, czyli również podejmowanie decyzji o crowdfundingu pod wpływem impulsu, przy okazji, gdzieś pod drodze, w sposób właściwy dla korzystania z aplikacji smartfona.

Tak czy inaczej, systemową cechą crowdfundingu w odróżnieniu od innych sposobów pozyskiwania środków finansowych ze zbiórek publicznych jest wykorzystanie internetu. Ośrodkami komunikacji bywają najczęściej specjalne platformy, oferujące prezentację pomysłów, mikropłatności, monitorowanie postępów prac, przykłady zrealizowanych przedsięwzięć, poradniki prawne lub biznesowe. Internet jest podstawową płaszczyzną komunikacji z „mikroinwestorami” z wykorzystaniem Facebooka, Twittera lub tradycyjnej poczty elektronicznej.

Czas dla geeków

Rozwój technologiczny sprzyja kreatywności, w tym konstruowaniu prototypów nowych urządzeń poza wielkimi zakładami przemysłowymi, warsztatami i laboratoriami wyposażonymi w drogą infrastrukturę badawczą i skomplikowane instrumenty pomiarowe. Niewyobrażalnie łatwiej niż kiedyś o precyzyjne narzędzia, podzespoły, oprogramowanie pozwalające projektować i dokonywać złożonych obliczeń. Na wyciągnięcie ręki w sklepach internetowych są półprodukty, których wytwórców potrafili kiedyś znaleźć tylko doświadczeni specjaliści od zaopatrzenia. Sprzęt fotograficzny nominalnie klasyfikowany jako masowy pozwala nakręcić w miarę profesjonalny film. Wystarczy wena twórcza i umiejętność pisania, by założyć bloga lub złożyć i opublikować własną książkę w formie e-booka lub w wersji drukowanej. Pojawienie się drukarek 3D pozwala przezwyciężyć wiele niepokonywalnych kiedyś w warunkach amatorskich barier związanych z profesjonalną obróbką materiałową.

Internet jest pełen porad i drobnych pomysłów na ulepszenie życia. Wyłowienie rzeczy wartościowych z nieuniknionej powodzi śmieci wymaga stosunkowo niewielkiej wprawy. Świat nie stał się wprawdzie ani trochę lepszy, a ludzie nie są generalnie mądrzejsi, ale wiele rzeczy robi się łatwiej. Bycie geekiem, który szlifuje drobne umiejętności życiowe do poziomu mistrzowskiego, stało się modne.

Satysfakcja finansowania rozwojuZ badań czołowej amerykańskiej kuźni inżynierskich talentów Massachusetts Institute of Technology wynika, że większość wynalazków finansowanych w ostatnich latach na zasadzie crowdfundingu powstaje z osobistych potrzeb, pragnień lub chęci sprawdzenia wykonalności obmyślanego pomysłu. Perspektywa komercjalizacji jest dodatkową nagrodą, kolejnym krokiem. Dlatego wśród sfinansowanych crowdfundingiem produktów tak dużo jest zabawek lub narzędzi powstałych wyraźnie z czystej pasji tworzenia czegoś nowego.

Podejmujący decyzje o dofinansowaniu czyjegoś pomysłu przeważnie chcieliby mieć coś w zamian, choćby symbolicznie, np. t-shirt lub bilet do kina. Charakter wybieranych projektów pokazuje, że ofiarodawcom często wystarczy cieszyć się radością twórcy. Chcą widzieć postęp, są ciekawi, jak to się skończy, lub chcą się nauczyć od twórcy czegoś nowego. Motywacje osób finansujących projekty bywają również bardziej złożone. Wsparcie uzyskują pomysły, które kojarzą się z wolnością, łamaniem stereotypów, barier.

Z analizy amerykańskiego rynku crowdfundingu wynika, że ludzie wolą wspierać pomysły indywidualnych twórców, wynalazców lub małych niezależnych zespołów. Koncepcje, za którymi mogą się kryć interesy firm czy instytutów naukowych, lub teoretycznie nośne idee, takie jak ekologia czy oszczędność energii, w praktyce okazują się mniej atrakcyjne dla mikroinwestorów. Panuje bowiem dosyć powszechne przekonanie, że kryją się za nimi interesy, których zwykły człowiek do końca nie zrozumie. Ponadto uważa się, że komercyjne projekty powinny być finansowane przez banki, a projekty ważne społecznie są przecież wspierane instytucjonalnie ze źródeł publicznych, przez komercyjnych sponsorów lub fundacje.

Już na wczesnej, „przedregulacyjnej” fazie rozwoju crowdfundingu widać zatem, że to nowe narzędzie do finansowania projektów rozwojowych ma spory potencjał. Jest ono w stanie skonsumować wolne, nieinwestowane nigdzie indziej środki indywidualnych obywateli. Ludzie widzą w crowdfundingu nowy sposób na zaangażowanie w postęp i nie chcą go mieszać z innymi sposobami inwestowania.

Potrzeba uregulowań?

Crowdfunding działa dobrze tam, gdzie inne modele finansowania zawiodły nie tylko ze względu na konserwatywne zasady aktywizacji instrumentów finansowych przez banki, fundusze inwestycyjne, publiczne instytucje finansujące czy nawet tzw. aniołów biznesu, którzy pomagają obiecującym startupom. Wsparcie w formie crowdfundingu mogą zyskiwać przedsięwzięcia, które ignoruje przemysł. Na przykład przemysł filmowy lub gier wideo skupia się prawie wyłącznie na najbardziej dochodowych blockbusterach. Mała produkcja niezależna może zyskać wsparcie mikroinwestorów gotowych ponieść ryzyko, jeżeli wiedzą, że atrakcyjność przedsięwzięcia została zweryfikowana przez zainteresowanie wielu podobnie myślących. Sfinansowanie wytworzenia prototypu wynalazku lub wdrożenia jego produkcji może zależeć od atrakcyjności i przejrzystości prezentacji, a nie od oceny analityków.

Zaangażowanie inwestorów kierujących się przynajmniej częściowo opisanymi wyżej emocjami wymaga czegoś innego niż uruchomienie tradycyjnych, sprawdzonych sposobów finansowania pożyczką, kredytem czy emisją papierów wartościowych. Dlatego nieuchronne próby uregulowania przedsięwzięć inwestycyjnych w formie crowdfundingu muszą być ostrożne. Potwierdza to coroczny raport na temat amerykańskiej przedsiębiorczości wydawany przez Fundację Kauffmana, komentujący przyjętą w 2011 roku ustawę JOBS regulującą finansowanie startupów w ofercie publicznej, w tym w formie crowdfundingu. Podkreśla się w nim konieczność zachowania ostrożności w stosowaniu regulacji, by przeważały efekty rynkowe, a nie skuteczność systemu nadzoru.

W związku z tym niełatwe wyzwanie stoi przed Unią Europejską, która próbuje harmonizować uregulowania wspólnego rynku. W trwającej od kilku lat debacie europejskiej na temat crowdfundingu dominuje, jak się wydaje, ogólny kontekst wspólnotowych wyzwań gospodarczych, określonych znajdującą się już na półmetku strategią Europa 2020, a przede wszystkim jej flagową inicjatywą, czyli Europejską Agendą Cyfrową. Mówi się o wykorzystaniu potencjału społecznościowego internetu dla pobudzenia innowacyjności, przedsiębiorczości i konkurencyjności. Crowdfunding ma dać dodatkowy bodziec dla europejskiego sektora MSP i wchodzących na rynek pracy młodych ludzi tworzących startupy. Taki kontekst debaty sprawia, że staje się ona bardzo poważna, co nie zawsze licuje z tematami, które napędzają rynek crowdfundingu na świecie. Gdyby uwzględniać rynkowe doświadczenia amerykańskie i dotychczasowe europejskie, należałoby promować podejście liberalne, ale niedostatek uregulowań może utrudniać pokonywanie istniejących barier rynkowych pomiędzy poszczególnymi państwami członkowskimi i zmniejszać opłacalność przedsięwzięć. Niezbędne jest wypracowanie złotego środka, co tradycyjnie nie będzie prostym zadaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *