Dlaczego w Polsce prawo podatkowe często działa wstecz?

Rzeczywiście to musi być szokujące, lecz chyba tylko dla kogoś niezaznajomionego z realiami polskiego fiskalizmu. Niestety retroaktywność polskich regulacji podatkowych, to nie pierwszyzna. Niemalże przy każdej nowelizacji przepisów zakaz działania prawa wstecz jest notorycznie łamany.

Jak to możliwe? Przecież Polska, na mocy Konstytucji RP jest demokratycznym państwem prawa. Przyczyn jest wiele. Dla mnie tą najważniejszą jest brak reakcji podatników na łamanie ich podstawowych praw. Po prostu, polski podatnik często nie jest świadom swoich praw, które gwarantuje mu Konstytucja. Po wtóre, tak niewiele sporów kończy się zwycięstwem podatnika ze względu na wadliwą legislację.

Nie szukając daleko w czasie, zakaz działania prawa wstecz łamią przepisy, obowiązujące od 1 stycznia 2011 r. na gruncie ustawy o VAT, zgodnie z którymi w przypadku zmiany stawki podatku VAT obowiązuje stawka z dnia wykonania czynności (art. 41 ust. 14a i przepisy kolejne). Ustawodawca kompletnie pomija w tym przypadku długofalowość zawieranych przez przedsiębiorców umów. Przecież bardzo często do wykonania czynności opodatkowanej VAT potrzeba znacznego upływu czasu, a zmiana stawki podatkowej jest niemożliwa do przewidzenia w chwili zawarcia umowy. Stąd wzorem przykładowo Finlandii, zmieniając stawkę podatku VAT powinno się założyć, że obowiązuje stawka z chwili rozpoczęcia wykonywania czynności (czy też zawarcia umowy).

Kolejny przykład retroaktywności naszych przepisów, to ostatnie zmiany w zakresie opodatkowania sprzedaży pojazdów samochodowych. Otóż do 1 kwietnia 2014 r. w przypadku sprzedaży pojazdu w stosunku do którego podatnik nie mógł odliczyć VAT w pełnej kwocie ustawodawca przewidział zwolnienie z opodatkowania VAT. Wspomniane przepisy pełniły bardzo ważną funkcję, gdyż gwarantowały neutralność VAT. Bowiem skoro nie było możliwości pełnego odliczenia VAT, to dzięki temu przynajmniej sprzedaż korzystała ze z preferencji, która jest zwolnienie. Natomiast na fali zmian w przedmiocie odliczania VAT z tytułu szeroko pojętych wydatków samochodowych, doszło do uchylenia przedmiotowego zwolnienia. Ustawodawca po raz kolejny nie uwzględnił tego, że dokonując nabycia pojazdu podatnik kalkulował, że przynajmniej sprzedając ów pojazd skorzysta ze zwolnienia. Jakże się jednak srogo zawiódł, bo po raz kolejny należy patrzeć na moment sprzedaży, a nie na stan prawny z chwili nabycia.      

W świetle takiego postępowania polskiego ustawodawcy pojęcie biznesplanu w polskich realiach wydaje się czymś nierealnym. Bo jak tu planować działalność gospodarczą, skoro nie wiemy jakie podatki zapłacimy od czynności, których realizację właśnie rozpoczęliśmy.

Radosław Żuk, redaktor naczelny TaxFin.pl

Dodaj komentarz